– szuflada –

przed lustrem - 18 stycznia 2017

Robię porządki. Odkładam rzeczy na swoje miejsce, dla innych szukam nowego kąta, do którego się dopasują i poczują, że to właśnie tam przynależą. Niektóre z nich wyrzucam, inne oddaję, gdy znajduję im nowy dom. Mimo że przestrzeń wokół mnie staje się pusta, wciąż czuję, że mam bałagan. W końcu uświadamiam sobie, że ten bałagan jest we mnie. – czytaj dalej –

- czytaj dalej -

– rozkwitnę –

przed lustrem - 13 stycznia 2017

Przy tobie jestem jak dzikie zwierzątko, spragnione kontaktu z człowiekiem. Boję się do ciebie zbliżyć, ale nie wykonujesz żadnych gwałtownych ruchów, więc nie robię kroku w tył i nie uciekam wgłąb lasu. – czytaj dalej –

- czytaj dalej -

– soundtrack –

przed lustrem - 18 października 2016

Jako dziecko często myślałam o tym, który ze zmysłów jest dla mnie tym najważniejszym, bez którego nie potrafiłabym wyobrazić sobie życia. Zawiązywałam chustkę w taki sposób, żeby nic nie widzieć. Nie podglądałam. Uczyłam się patrzeć w inny sposób. – czytaj dalej –

- czytaj dalej -

– anhedonia –

przed lustrem - 11 października 2016

To może być stara wypchana torba albo dobrej jakości podróżna walizka. Może zmieścić się do luku bagażowego w samolocie, być traktowana jako bagaż podręczny albo ciągnięta za sobą z wysiłkiem malującym się na twarzy.

Swoją torbę kupiłam w czerwcu. Jest brązowa, stylizowana na styl retro. Spodobała mi się od pierwszego wejrzenia, mimo że zauważyłam ją na dziale męskim w New Yorkerze. – czytaj dalej –

- czytaj dalej -

– warstwy czasu –

życie analogowe - 19 września 2016

Zaczęłam dzień od kostki czekolady. To znak, że przyszła jesień.

Już w lipcu dla żartu zrzucała liście z drzew. Chowała się za pniami, chichocząc, zadowolona z siebie. Niedługo się zobaczymy! – myślała, nucąc pod nosem ulubione jesienne tony. I tylko dzieciom puszczała oko, gdy machały do niej, tupiąc małymi stópkami w szeleszczących liściach. – czytaj dalej –

- czytaj dalej -

– wspomnienia z wieszaka –

przed lustrem - 12 września 2016

Sukienki noszą wspomnienia.

Dokładnie pamiętam, w jakich okolicznościach kupiłam każdą sukienkę, którą mam w swojej szafie. Lubię je wybierać sama, nie zastanawiając się, czy spodoba się chłopakowi, z którym się aktualnie spotykam ani czy koleżanka uważa, że jest mi w niej do twarzy. Znajduję ją na wieszaku. Przykuwa moją uwagę kolorem, wzorem, materiałem, krojem… Biorę ją do przymierzalni. Jestem tylko ja, sukienka i lustro. – czytaj dalej –

- czytaj dalej -

– szarpanie strun –

przed lustrem - 25 lipca 2016

Pisanie to dotykanie duszy. Szarpanie strun. Odkurzanie kątów z pajęczyn, pyłu i zapomnienia. Opuszki palców opadające w pośpiechu na kolejne klawisze, nadgarstek obolały od trzymania długopisu pod kątem i nadawania linii milczącym myślom.

Chcę szarpać struny. Niech bolą mnie palce. Chcę wypisać serce. Niech krwawi. – czytaj dalej –

- czytaj dalej -

– 36 miesięcy –

przed lustrem - 18 czerwca 2016

Rok ma dwanaście miesięcy.

Trzy lata to trzy razy więcej. Łącznie trzydzieści sześć miesięcy. Ponad tysiąc dni. Każdy z nich inny, a jednocześnie tak podobny do siebie, przeżywany w podobny sposób, według utartego schematu. – czytaj dalej –

- czytaj dalej -

– monologi –

życie analogowe - 2 maja 2016

Nie chcę mieć życia jak z katalogu czy reklamy. Nie zależy mi na tym, żeby moje mieszkanie czy zawartość szafy wpisywały się w trendy. Moje cele nie pokrywają się z większością punktów list typu „bucket list” czy „before I die” krążących po Internecie.

Chcę mieć proste, nieskomplikowane życie.

Chcę cieszyć się pierwszym łykiem kawy o poranku, zapachem świeżego prania i skoszonej trawy. Chcę mieć czas na spacer nad rzeką i nie dbać o to, że wiatr czochra mi włosy. Chcę każdego dnia patrzeć w niebo, witając się ze światem i nie narzekać na brak słońca lub deszcz. Chcę wieczorami liczyć gwiazdy na czarnym tle i szepnąć księżycowi dobranoc. – czytaj dalej –

- czytaj dalej -

– znieruchomienie –

przed lustrem - 13 kwietnia 2016

Dawniej myślałam, że mądrze jest bać się samego strachu. Wydawało mi się, że permanentny niepokój towarzyszy dorosłości, że to coś naturalnego, a nawet więcej – byłam przekonana, że strach przed strachem świadczy o dojrzałości. Później przekonałam się na własnej skórze, jak dokuczliwe jest uczucie odrętwienia, paniki, niemożność wykonania kroku, poruszenia palcami czy zaczerpnięcia oddechu… – czytaj dalej –

- czytaj dalej -